Monday, January 30, 2017

Nowa miotla w USA

   No i doczekalismy sie nowego Najjasniejszego Pana w nominalnie republikanskiej a faktycznie oligarchicznej Ameryce. Donald Trump jest samorodkiem politycznym, ktorego geniusz przypomina nieco ogromny talent polityczny pewnego wielkiego niemieckiego polityka z pierwszej polowy XX wieku. Tak jak i jego wielki poprzednik oparl sie on na wlasnych zasobach intelektualnych dodajac do tego potege kapitalu jakiego sie dorobil dzieki wlasnym zdolnosciom. To niezalezne zrodlo finansowania pozwolilo mu na odciecie sie od kaprysow wodzirejow partii republikanskiej, tak ze wysunietych przez GOP kandydatow wyeliminowal skutecznie na samym poczatku kampanii wyborczej. Pozwolilo mu to przejac struktury partii republikanskiej i stac sie jej "Wodzem" podobnie jak swego czasu uczynil jego wielki poprzednik (przejmujac przywodstwo Niemieckiej Partii Robotniczej) . Ameryka ludzi powszednich od dluzszego juz czasu czekala na takiego Mesjasza. Podstawowe wady systemu polityczno-gospodarczego USA w epoce globalizacji  widzial juz wczesniej Ross Perot (patrz ksiazka "Not for sale at any price- how we can save America for our children" Hyrerion N.Y. 1993) - takze miliarder i zalozyciel partii "trzeciej sily" , z ktorej obecnie wiele nie zostalo.
Pamiatki z czasow perotcizmu

Perot byl wtedy kandydatem na stanowisko prezydenta i wrogiem wolnego handlu i globalizacji. Niestety zabraklo mu zdecydowania i "charyzmy" a takze woli intensywnego finansowania nowego ruchu, ktory mial sie stac alternatywa dla DFL i GOP. Tej pulapki uniknal Trump przejmujac jedna z dwoch glownych partii amerykanskiej sceny politycznej. Oczywiscie bedzie on musial wykonac jeszcze niezbedna "czystke" aby usunac niechetnych mu przedstawicieli republikanskiej elity partyjnej. Kiedy owa "noc dlugich nozy" nastapi - to trudno przewidziec ale mysle, ze nie pozniej niz w ciagu pierwszego roku nowej administracji. Idee globalizacji, kapitalu miedzynarodowego, wolnego przeplywu kapitalu i ludnosci sa bowiem zakorzenione po obu stronach politycznego spektrum USA.


 Obecnie nowa administracja powoluje kompetentnych i bardzo zamoznych ministrow, ktorzy beda wcielac idee Wodza. Jest zdumiewajace, ze nowy ruch jest kierowany w zasadzie przez ludzi nalezacych do scislej elity finansowej USA. Czy beda oni w stanie utrzymac wspolny jezyk i kontakt z szerokimi masami "szarych" amerykanow -trudno powiedziec.  W kazdym jednak razie ich analiza sytuacji, w wielu punktach calkowicie zgodna z moja, jest moim zdaniem poprawna. Ameryka moze stac sie wielka ponownie  ale aby to sie stalo konieczna jest terapia szokowa.

  Chwilowo Trump rozpoczal realizacja swojego planu uszczelniania granic przez budowe muru granicznego wzdluz granicy meksykanskiej, zwiekszenia liczby zolnierzy ochrony pogranicza (border patrol)  oraz ograniczenia imigracji z krajow mahometanskich. Jak wielokrotnie pisalem USA jest juz obecnie krajem ponad dwukrotnie przeludnionym i nie potrzebujacym naplywu prostej sily roboczej . Byc moze kiedy nowa administracja przywroci industrializacje kraju i spowoduje powstawanie nowych miejsc pracy to naplyw imigrantow czy to z Ameryki Lacinskiej czy z Europy moze miec sens. Ale jest to marzenie przyszlosci. Obecnie system zasilkow socjalnych jest przeciazony do granic finansowej wytrzymlosci i branie nowych "gab do wykarmienia" nie ma ekonomicznego sensu. W moim przekonaniu aby przywrocic wytwarzanie w USA artykulow powszechnej potrzeby niezbedne jest wprowadzenie protekcjonistycznej polityki celnej i rewizja zawartych juz traktatow o "wolnych handlu". Jak mi sie wydaje Trump czyni juz pierwsze kroki w tym kierunku ale musi sie liczyc z olbrzymim oporem ze strony finansistow i handlarzy, z ktorych sklada sie obecnie wiekszosc elity tego kraju.
   Najpowazniejszym politycznym problemem nowej administracji jest koniecznosc likwidacji obamowskiej reformy ubezpieczen medycznych, ktorej beneficjentami jest okolo 20 milionow Amerykanow, ktorzy dotad nie byli w stanie zakupic normalnego ubezpieczenia medycznego. Powodem bylo albo ubostwo albo wczesniej istniejace dolegliwosci zdrowotne. Obama usunal ta ostatnia przeszkode czym spowodowal automatycznie niebywaly wzrost strat kompani ubezpieczeniowych. Te zas oczywiscie przerzucily ten problem na barki "starych" ubezpieczonych podnoszac stawki ubezpieczeniowe do takiego czesto poziomu, ze wielu z nich przestalo byc na to stac. Obama byl, rzecz jasna albo idiota albo marzycielem. Nikt o zdrowych zmyslach nie pozwala wykupywac ubezpieczenia domu czy samochodu po fakcie zaistnienia w tych obiektach szkody.  Ubezpieczenie sie od straty jest umowa losowa dotyczaca zdarzenia, ktorego zajscia nie zycza sobie obie strony zawierajace umowe.  Reforma Obama -care lamala ta zasade gwarantujac ubezpieczajacemu strate. Przerwanie tego ekonomicznego nonsensu bylo konieczne gdyz utrzymywanie Obama-care zmusiloby ubezpieczycieli do bankructwa. Najgorsze w tym jest to,ze raz dany uprawnienie do swiadczen jest trudno wycofac bez pozyskania owych 20 mln wrogow. Trump bedzie musial jakis stopien dostepu do swiadczen medycznych im zapewnic. Osobiscie uwazam, ze kon ieczne bedzie wprowadzenie jakiejs formy panstwowej sluzby zdrowia, w ktorej swiadczenia medyczne beda racjowane a odpowiedzialnosc finansowa za leczenie bedzie miala jakas gorna granice. Wydaje sie to jedynym racjonalnym wyjsciem ale rozmowy z przedstwicielami mlodszego pokolenia uzmyslawiaja mi, ze racjonalne myslenie nie jest tam mocna strona. Wiekszosc przedstawicieli mlodego pokolenia jest tak przyzwyczajona do swiadczen ze strony panstwa, ze uwaza bezplatny dostep do  lecznictwa za prawo z ktorym sie rodzi kazdy obywatel nowoczesnego panstwa. Podobnie jest zreszta i z innymi "prawami" jak np z dostepem do bezplatnego szkolnictwa wszystkich poziomow, prawem do mieszkania itp. Fakt, ze wszystkie te prawa przerzucaja po prostu obowiazek placenia na cala reszte spoleczenstwa (w formie podatkow) jakos nie trafia pod strzechy.
Gdzie sie podziala odpowiedzialnosc za wlasne losy i brak polegania na "innych" , ktore cechowalo obywateli wczesnej Ameryki, tego nie wiem. Ale podobna tendencja do siedzenia na "laskawym chlebie" jest takze cecha wspolczesnych Polakow.


Tuesday, January 3, 2017

Raport o stanie ekonomii Polski -2016

   Nie tak dawno opisalem moje wrazenia z pobytu w w Polsce wraz z pewna iloscia informacji na temat polskiej gospodarki http://bobolowisko.blogspot.com/2016/07/jak-wyglada-nasza-umeczona-z-dystansu.html. Z tego powodu pewne informacje beda tu tylko uaktualnione do stanu znanego statystykom ekonomicznym obecnie. Jak zazwyczaj stan gospodarki opisuje PKB, ktory podaje tu w USD oraz , dla wyeliminowania efektu dewaluacji, w uncjach zlota . Jest to prawdziwa wspolczesna historia Naszej Umeczonej Ojczyzny od okresu upadku rzadow Gierka i powstania "Solidarnosci" az po czas obecny.
Znaczek organizacyjny wczesnej "Solidarnosci"

    Jak widzimy, po okresie upadku gospodarki w latach 1980-81 (spowodowanych zadluzeniem inwestycyjnym na "Zachodzie") okres dyktatury gen. Jaruzelskiego przyniosl pewna poprawe realnego PKB. Poprawa ta byla krotkotrwala bowiem sankcje  Reagana oraz wewnetrzne niepokoje dobily polska ekonomie ostatecznie w latach 1987-1990 i wymusily na rezimie komunistycznym probe negocjacji z "autoryzowana" opozycja.

Znaczki z dywersyjnym nadrukiem z okzaji WRON

Znaczki Solidarnosci Walczacej

Poczatek konca


PKB Polski w latach 1980-2016



















    Rzad Mazowieckiego i Nowa Polityka Ekonomiczna kolejnych wcielen rezimow post-okraglostolowych przyniosla widoczna poprawe PKB. Lata 1990-2001 wskazuja na niebywaly wrecz wzrost zamoznosci kraju. Jest to tez okres rabunkowej prywatyzacji, uwlaszczenia komunistycznej nomenklatury i wyprzedazy majatku narodowego podmiotom zagranicznym. Lata 2001-2007 to okres osiagniecia maksimum . Od roku 2004 Polska jest czlonkiem Unii europejskiej  ale wykres nie wskazuje na jakis postep gospodarczy panstwa  mimo roznych funduszy jakie UE podobno dostarczyla Polsce. PKB ma trend horyzontalny co moze oznaczac , ze osiagnieto wszystko co bylo mozna albo tez , ze jakies polityczne posuniecie zastopowalo dalszy wzrost zamoznosci spoleczenstwa.   Od roku 2007 rozpoczyna sie okres upadku gospodarki sygnowany przez administracje Tuska i rzady PO (lata 2007-2012). Nastepnie mamy krotki okres ozywienia (2012-2014) spowodowany zapewne przygotowaniami kraju do mistrzostw pilki noznej i wydatkami na infrastrukture z tym wydarzeniem zwiazanymi. Od 2014 gospodarka znajduje sie ponownie w stanie kryzysu co zreszta bylo czynnikiem, ktory ulatwil powrot do wladzy PiS-u. Jak dotad nowa administracji kraju nie moze sie pochwalic szczegolnymi osiagnieciami a pro-socjalna polityka PiS niemal gwarantuje wzrost szybkosci dewaluacji PLN.

Wartosc 1 USD w PLN












Wartosc nabywcza PLN


Widac to na rysunku umieszczonym wyzej gdzie podana jest relacja pomiedzy waluta amerykanska a polska. Od roku 2007 obserwujemy widoczny wzrost wartosci dolara, ktory siega obecnie poziomu z roku 2000 czyli z konca reformy Balcerowicza. Drogi dolar moze wplynac dodatnio na eksport polskich towarow na rynek USA. Oczywiscie pod warunkiem, ze mamy cos do sprzedania na tym rynku. Mimo wzrostu wartosci dolara w stosunku do PLN ten ostatni utrzymuje dosyc stabilna wartosc nabywcza od roku 2011. Jest to doby znak, gdyz stabilna waluta jest konieczna dla prawidlowego funkcjonowania gospodarki kraju. Mamy ja do zawdzieczania ostatnim kilku latom zarzadzania PO co  warto pamietac. Miejmy nadzieje, ze PiS bedzie opiekowal sie zlotowka rownie dobrze.
Ceny zlota w Polsce
 Powyzej podaje tez oficjalne ceny uncji zlota w NBP w aspekcie historycznym. Jak widzimy, od czasu wprowadzenia nowej waluty papierowej (PLN) ceny ceny zlota wzroslu okolo piecu razy. Obecnie widac proby stabilizacji wartosci nabywczej PLN, ktore trwaja od roku 2011.  Czy ten trend sie utrzyma - trudno powiedziec bowiem polityka socjalna PiS moze wymagac ofiar. Te zas z reguly ponosza wszyscy, ktorzy placa podatki badz trzymaja oszczednosci w banku (w PLN). Dlatego radze aby "niepotrzebne pieniadze" lokowac w zlocie, ktore najlepiej przechowa ich wartosc nabywcza.

Thursday, December 15, 2016

Obserwacje na koniec roku 2016

    Starosc ma jedna dobra ceche. Jest nia "perspektywa czasu". Daje nam ona wystraczajaca wiedze faktograficzna i doswiadczenie osobiste aby moc odroznic dobro od zla a jednoczesnie pozwala nam dokonac poinformowanego wyboru jednej wielu z mozliwych alternatyw zycia. Cechy tej, z koniecznosci , brakuje ludziom mlodym . Ci bowiem identyfikuja dobry wybor jako ten, ktory nastepuje chronologicznie pozniej. Cokolwiek jest nowsze jest tez podswiadomie przyjmowane jako lepsze. Tak byc moze istotnie w kolejnych wcieleniach jakiegos przemyslowego produktu. Na przyklad stacjonarny telefon z nakrecana tarcza numerowa operujacy wszedzie na swiecie do lat 1970-1980 jest niewatpliwie gorszym rozwiazaniem niz obecny inteligentny telefon komorkowy. Wspolczesne samochody sa tez bardziej niezawodne niz produkty wczesnych stadiow przemyslu motoryzacyjnego. Ale kryterium chronologiczne jest zawodne. Obecne samoloty stoja na wyzszym poziomie rozwoju technologicznego ale juz jakosc podrozy lotniczej i jej komfort wydaja sie malec z czasem.  Rozwiazania sprzed deregulacji kompanii przewozu lotniczego byly przyjazniejsze pasazerowi niz system panujacy aktualnie. Wyzsza byla tez jakosc obslugi pasazera nawet wtedy gdy lecial on klasa turystyczna. Podobnie jest z watpliwymi "blogoslawienstwami" jakimi obdarza nas przemysl towarow powszechnej potrzeby. Poczynajac od towarow spozywczych  z genetycznie modyfikowanyma zywnoscia do "suchych" pieluszek, ktore sa nie do zniszczenia przez mikroorganizmy wiele udogodnien zycia codziennego jest w gruncie rzeczy regresem.

     Nie inaczej jest ze swiadomoscia spoleczna. Wiele spolecznych zachowan jakie obecnie uchodza za postepowe badz dopuszczalne jeszcze nie tak dawno byly okreslane jako grzeszne czy nawet kryminalne. Homoseksualizm przez wieki uwazany byl za grzech a w niektorych krajach (np GB czy USA) takze traktowany jako przestepstwo. Podobnie bylo ze stosunkami seksualnymi pomiedzy osobnikami nalezacymi do roznych ras (np w RPA czy w USA). Potepiane a nawet kryminalizowane bylo naduzywanie alkoholu czy zazywanie narkotykow. Za usterke charkteru uwazano partycypowanie w grach hazardowych  czy tez czerpanie z tego zrodla dochodu. Obecnie kasyna sa jednym z glownych zrodel dochodu administracji lokalnych (stanow USA czy rezerwatow indianskich). Zmienily sie tez obyczaje towarzyskie. Niegdys rozwody niesly ze soba perspektywe spolecznego i religijnego ostracyzmu. Podobnie zreszta jak malzenstwa osob nalezacych do innych religii. Teraz zwiazki seksualne  czy malzenskie zawierane sa przez chetnych powszechnie a rodzice czy otoczenie towarzyskie samych zainteresowanych udaje badz istotnie uwaza, ze wszystko jest w najlepszym porzadku.  Czyzby istotnie nasi przodkowie  w ciagu calej historii ludzkosci nie wiedzieli co czynia i dlaczego? Uczestniczac od czasu do czasu w "zyciu medialnym" widze, ze nikt jakos nie porusza tego problemu. A jest to w koncu wazny objaw degenrecji zycia wspolczesnego badz co najmniej odejscie od ustalonych od wiekow zasad zycia spolecznego. Gdy niesmialo poruszam ten temat w gronie osob zaprzyjaznionych acz mlodszych slysze w odpowiedzi, ze teraz sa inne czasy (kryterium chronologiczne) albo, ze postep wymaga liberalizacji obyczajow.

    Religia i jej rytualy sa forma myslenia magicznego, ktore cechuje kazde zachowanie laczace faktyczny skutek z irracjonalna przyczyna. Czy modlitwa o zdrowie osoby bliskiej moze w rzeczywistosci wplynac na stan chorego? Czy chrzest lub jego brak moze wplynac na to jak potoczy sie "zycie wieczne" ? I czy cos takiego faktycznie istnieje? Wielu moich znajomych jest nominalnie wyznawcami Naszej Swietej Religii Katolickiej. Nie oznacza to jednak tego, ze aktywnie wcielaja wskazania Kosciola. Mam niekiedy wrazenie, ze pojecia takie jak Sad Ostateczny , grzech czy kara boza sa im nieznane. Co wiecej mam wrazenie, ze nauczanie Kosciola, zawsze podawane w formie dosyc zagmatwanej, jest w chwili obecnej jeszcze bardziej  zamacane   z papieskim blogoslawienstwem na droge. Rozumialbym to lepiej gdyby bylo jakies nowe objawienie prawd wiecznych przez Najwyzszego ale jak mi sie zdaje nic takiego nie nastapilo. Niebiosa milcza co nasz wierny lud traktuja jako przyzwolenie "robta co chceta".

   Nauka w powszechnym mniemaniu zastapila religie czy filozofie w tworzeniu tego co nazwano niegdys swiatopogladem czyli ogolnym zasobem wiadomosci na temat tego skad wszystko powstalo i w jakim kierunku zmierza. Dawniej byla ona powolaniem czyli zajeciem bezinteresownym - w istocie swojej podobnym do kaplanstwa czy medycyny. Obecnie zas , tak jak i w obu wspomnianych wyzej  zawodach, na pierwszy plan wysunely sie wzgledy praktyczne a zwlaszcza finansowe. Wyzsze Uczelnie - te nowoczesne swiatynie laickiej wiedzy dbaja wiecej o dochody z dzialnosci naukowej swoich profesorow niz o to by ich aktywnosc wniosla istotne nowosci pojeciowe. Producja gadzetow czy nowych lekow a wiec zajecia glownie inzynieryjne wyparla projekty bardziej ambitne.
Nie ma w tym niczego zasadniczo nieprawidlowego ale zadaniem nauki jest danie odpowiedzi na pytania pojeciowe : jak i dlaczego a nie  rozwiazywanie zagadnien w istocie swojej technologicznych.   Oczywiscie nauka stosowana ma sens ekonomiczny ale czas i liczba etatow dla pracownikow naukowych jest zawsze skonczona.  Jesli wszyscy naukowcy zajma sie sprawami dobrze oplacalnymi to kto bedzie posuwal do przodu granice wiedzy? I dlaczego wlasciwie mialby to robic skoro nikt : ani wladze uczelni ani tez jego wspolobywatele nie zamierzaja tego docenic?
Nagrody za osiagniecia naukowe zdegradowaly sie tez w opinii powszechnej tym, ze przyznawane sa one raczej animatorom nauki niz jej tworcom. Podobnie jest z nagrodami Nobla dla humanistow  czy politykow. Po oczywistych kompromitacjach w rodzaju Walesy czy Obamy trudno jest brac serio to wyroznienie.

   Ekonomia jest nauka praktyczna. Wydawac by sie wiec moglo, ze  jej adepci powinni baczyc na to aby nie powtarzac bledow juz raz popelnionych i umiec laczyc przyczyny i skutki gospodarczych posuniec. Tymczasem w ciagu ostatniego stulecia moglismy doswiadczyc trzech Wielkich Kryzysow gospodarczych o zasiegu globalnym. Ich powodem byla nadmierna generacja pieniadza powodowana spekulacjami gieldowymi oraz "inflacyjnym" napedzaniem koniunktury gospodarczej. I wszystko to za blogoslawienstwem prominentnych noblistow ekonomicznych. Dlaczego tak sie dzieje? Przyczyny sa proste. Oderwanie waluty papierowej od standartu zlota oraz szalenstwa gieldowe polegajace na generowaniu pieniadza "z niczego".  Przed rokiem 1970 (z malymi wyjatkami) obywatele kupowali akcje kompanii (a wiec byli czesciowymi wlascicielami srodka produkcji) w celu uczestniczenia w ewentualnych zyskach tej jednostki gospodarczej. Oczywiscie w wypadku gdy inwestycja byla nietrafiona parcytypowali oni takze w jej stratach. Konsekwencja tego bylo uwazne ocenianie perspektyw firmy i upadki firm, ktore zysku nie przynosily. Byl to rodzaj naturalnej selekcji obiektow gospodarczych. Ten tradycyjny sposob inwestowania niemal zaniknal po 1980 roku kiedy inwestorzy zamiast wspierac firmy o stalym przychodzie wyrazonym w formie wypalacanych regularnie dewidend zaczeli zabiegac o akcje firm majacych szybki wzrost kapitalu gieldowego. Szal zakupu akcji "szybko rosnacych" zaowocowal "teoria wiekszego glupca" no i gra na to aby sprzedac akcje zanim ped ulegnie zalamaniu. Rozpoczelo sie to co nazywam "ekonomia hazardowa" - rodzajem gry losowej w swojej istocie tylko wielkoscia stawek rozniaca sie od bazarowej gry w trzy karty.  Tym szalenstwom ekonomicznym mozna latwo zapobiec likwidujac gieldy z ich rynkiem wtornym akcji. Ale czy ktos wierzy, ze zdrowy rozsadek tu zwyciezy? Kazdy inwestor gieldowy jest przekonany, ze to wlasnie on zwyciezy w biegu do bogactwa. Ale latwo sie zapomina prawde, ze   suma wszystkich wkladow jest skonczona i jesli on zyskuje to inni wspolzawodnicy musza stracic.

   W ekonomicznym obledzie uczestnicza takze cale panstwa. Niegdys zasada bylo to, ze budzet panstwa musi byc zbilansowany. Wydatki musialy byc pokrywane z wplywow a tymi byly podatki sciagniete z obywateli, oplaty celne za towary importowane z zewnatrz oraz wplywy z monopli (spirytusowy, tytoniowy, zapalczany ) czy przychody z firm bedacych wlasnoscia panstwa. W ostatecznosci sprzedawano panstwowe obligacje ale te stanowily obciazenie przyszlosci. Kiedys bowiem musialy byc wykupione - oczywiscie z oprocentowaniem.Teraz USA ale takze i inne panstwa "post-industrialne" wpadly na pomysl globalizacji produkcji towarow powszechnego uzytku.
Sa one wytwarzane w Azji czy Ameryce poludniowwej i imporowane do kraju rozwinietego najczesciej bezclowo. Podstawowy argument zwolennikow tej polityki handlowej to to, ze obywatele dostaja towary bez ktorych sie nie moga obejsc taniej bowiem koszty produkcji "na zewnatrz" sa znacznie nizsze niz w kraju odbiorcy. Istotnie jest to prawda ale pracownicy, ktorzy uprzednio mieli dobry dochod i generowali kapital narodowy ( w postaci towarow powszechnej potrzeby) teraz ten dochod stracili. Nie placa wiec podatkow, wkladu na fundusz emerytalny, staja sie obciazeniem dla funduszy socjalnych i ubezpieczen medycznych.  Co wiecej przejawiaja zdrowe niezadowolenie, ktore zreszta bylo glownym powodem zwyciestwa Trump'a w ostatnich wyborach. Przy malejacych wplywach do skarbu panstwa i powiekszajacych sie oczekiwan obywateli rozwiazanie jakie stosuje obecna elita jest masowe zapozyczanie sie. U kogo? Oczywiscie u zagranicznych producentow towarow masowej potrzeby. Mamy wiec sytuacje, w ktorej kupujemy na kredyt towary a kredytodawca jest ten sam producent (zagraniczny) , ktory uprzednio zdewastowal nasz przemysl.
W efekcie dlug  rosnie do granic niesplacalnosci a obcokrajowiec ma stopniowo coraz wiecej do powiedzenia w sprawach naszego kraju. Wykupuje wiec wszystko co mu sie wydaje przydatne, zatrudnia ( lub nie) naszych wlasnych obywateli na coraz mniej korzystnych warunkach i w zasadzie jest panem sytuacji. Taka sytuacja nie moze trwac wiecznie i z tego powodu globalizacja musi sie zalamac. Ale kiedy to nastapi- tego nie wiem.

    

  



Tuesday, December 6, 2016

Raport o stanie ekonomii USA -rok 2016



   Okres swiateczny nie sprzyja koncentracji na sprawach powaznych. Stad przerwa w moich felietonach. Zbliza sie jednak do konca kadencja prezydenta Obamy i warto jest zastanowic sie w jakim stanie pozostawia on Stany Zjednoczone a takze reszte swiata. Zwlaszcza, ze jego nastepca ma plany radykalnej modyfikacji polityki wewnetrznej i zagranicznej USA. Miejmy nadzieje, ze dotrzyma on swoich obietnic bo sytuacja jest powazna i wymaga posuniec radykalnych. Jest wielkim pytaniem czy starczy mu sil i wytrwalosci aby uzdrowic Ameryke gdyz jak zwykle wiekszosci wydaje sie , ze sprawy biegna powoli a to, ze nie mamy jeszcze noza na gardle dowodzi, ze tocza sie one w dobrym kierunku. Przypomina mi to Polske z czasow poznego Gierka kiedy wydawalo sie, ze wszystko jest do uratowania. Po czym sytuacja raptownie sie pogorszyla i raj proletariatu zapadl sie w czarna dziure historii.
   Spojrzmy jednak na podstawowe wskazniki ekonomiczne USA. Ponizej przedstawiona jest wartosc nabywcza amerykanskiego dolara czyli ilosc zlota jaka jest rownowazna banknotowi o nominale jednego dolara.
Wartosc nabywcza USD w latach 1900-2016 w uncjach zlota na dolar























Os pionowa podana jest w skali logarytmicznej ze wzgledu na duzy zakres zmian. Jak widzimy odcinki krzywej przypominaja sekwencje funkcji stopnia (albo "fale" polarograficzne) . Czesci horyzontalne w latach poprzedzajacych pamietny rok 1970 (w ktorym USA odeszly od standartu zlota), odpowiadaja ekonomii o stabilnej wartosci nabywczej dolara. Stabilnosc ta gwarantowal system bankow Rezerwy Federalnej utrzymujacy staly parytet pomiedzy nominalem 1 USD a iloscia zlota jaka banki te musialy wypalcic okazicielowi na kazde zadanie. Nie oznaczalo to, ze ekonomia USA byla zabezpieczona przed dewaluacja waluty papierowej. Nadmierne ilosci pieniadza generowane w drodze spekulacji (glownie gieldowych) wymuszaly na bankach stosowne dewaluacje. Ale amplitudy tych dewaluacji byly znacznie mniejsze niz te z jakimi USA mialy do czynienia w okresie po roku 1970, kiedy cena zlota przestala byc stabilizowana i wynikala z z umow rynkowych i rozliczen na gieldzie metali kolorowych. Po roku 1970 banki centralne nie gwarantuja juz ustalonej ilosci zlota jaka musza wyplacic okazicielowi stosownego banknotu ale wartosc nabywcza dolara w dalszym ciagu wyznacza ilosc zlota jaka mozna zakupic na rynku towarowym za jednego dolara.
Nadmierna generacja pieniadza papierowego skutkuje wzrostem popytu na zloto to zas powoduje automatyczny wzrost jego ceny na gieldzie towarowej. Tak na przyklad Wielki Kryzys lat 1930-1935 spowodowal skok ceny uncji zlota z poziomu 20.65 USD  w roku 1930 na poziom 34.84 USD w roku 1935. Wielki Kryzys lat 1970 -1980 mogl juz poszczycic skokiem ceny zlota od wartosci 35.94USD w roku 1970 do wartosci 612.56 USD w roku 1980. A ostatni Wieki Kryzys lat 2000-2012 doznal skoku od wartosci 280 USD  w roku 2000 do poziomu 1604 USD  w roku 2012.
Wykres ceny uncji trojanskiej zlota ( okolo 31.1 g)  w latach 1960-2016 podany jest nizej.




























Z reguly, gdy brakuje regulacji wartosci dolara przez bank centralny obserwujemy "przestrzelenie" rownowagowej wartosci uncji (w postaci maksimun  na wykresie) po czym nastepuje powrot do "malej stabilizacji " wartosci dolara. Jak widac z wykresow administracji Obamy udalo sie powstrzymac lawinowy spadek wartosci dolara i obecnie mamy szanse na uspokojenie sie rynku pienieznego. Czy ta stabilizacja sie utrzyma w przyszlosci - trudno wyrokowac. Osobiscie uwazam za wskazane aby przyszla administracja Trumpa powrocila do polityki "twardego" dolara czyli do przywrocenia standartu zlota. Pieniadz jest krwia systemu ekonomicznego. Latwo dewaluujaca sie waluta to rodzaj ekonomicznej "bialaczki" grozacej smiercia calej gospodarki. Pamietajmy bowiem, ze ludzie nie pracuja po to aby posiadac ladnie wydrukowane skrawki papieru (z wyjatkiem kolekcjonerow papierow wartosciowych) ale po to aby moc za swoja prace zakupic niezbedne do zycia towary powszechnego zapotrzebowania. Pieniadz jest tylko wygodnym srodkiem do tego celu ale takze miara wartosci naszej pracy czyli miara wartosci znacznej czesci naszego zycia przeznaczonej na prace zawodowa. Jesli nasze zasoby pieniezne dewaluuja sie w wyniku nadmiernie energicznej aktywnosci drukarskiej zleconej przez rzad to tym samym rzad ten okrada nas z w sposob posredni ale bezczelny z owocow naszej pracy.

     Radzilbym takze prezydentowi-elektowi aby przywrocil uchylone przepisy ograniczajace swobode spekulacji gieldowych. Pieniadz spekulacyjny - wytworzony "z niczego" droga histerycznego wzrostu kapitalu podczas gieldowej "hossy" jest glownym zrodlem wzrostu ilosci obiegowego pieniadza, za ktorym nie stoi wzrost produkcji towarow powszechnego spozycia. Panstwo jest bogate wtedy gdy wywarza towary, na ktore istnieje zapotrzebowanie wsrod jego obywateli.  Stad wynika znaczenie gospodarcze w miare pelnego zatrudnienia. Ekonomia populacji jest wtedy samowystarczalna. Jego obywatele nawzajem dostarczaja sobie produkty czy uslugi  a wartosc tej wymiany (czyli PKB) jest rownowazna emisji pieniadza w obiegu.  Nie oznacza to, ze nie nalezy niczego importowac ani eksportowac. Ale handlowa wymiana z obiektami zagranicznymi musi byc zrownowazona . W przeciwnym wypadku zagraniczni wierzyciele- posiadacze nadwyzki walutowej zaczna wykupywac wartosciowe nieruchomosci, firmy czy technologie wypracowane w kraju-dluzniku.  W chwili obecnej, dzieki aktywnosci wolno-rynkowej kilku ostatnich administracji z obu stron areny politycznej USA, kraj niemal zaprzestal produkcji towarow powszechnego uzytku zastepujac je importem z krajow trzeciego swiata. Taka polityka pozbawia nie tylko wiekszosc obywateli USA szansy na zdobycie dobrego wynagrodzenia - gdyz place w sektorze uslug sa znacznie nizsze niz wtedy gdy istotnie "robi sie pieniadze" produkujac towary, na ktore jest zapotrzebowanie powszechne- ale takze powoduje staly wyplyw kapitalu poza jego granice. Kraj ubozeje a populacja traci coraz wiecej wartosciowych nieruchomosci, technologii i firm stajacych sie wlasnoscia obcokrajowych inwestorow.

    Trzeba tez pamietac, ze na kazdym etapie rozwoju gospodarka wytwarza tylko skonczona liczbe stanowisk pracy. Powodem tego jest ustalany z pewnym wyprzedzeniem "fundusz plac" czyli ilosc zasobow pienieznych jaki kazdy kraj przeznacza na wynagrodzenie swoich pracownikow najemnych. Fundusz ten jest ustalany na podstawie przewidywanego zapotrzebowania na pracownikow oraz krotkoczasowych perspektyw rozwoju gospodarczego. Stad wynika koniecznosc kontroli imigracji ludzkiej z terytoriow pozakrajowych. Jesli przewidujemy wzrost miejsc pracy spowodowany popytem na nasze produkty to naplyw zdesperowanych imigrantow ekonomicznych jest pozadany. Pomaga bowiem wypelnic te stanowiska pracy, na ktore nie mamy pracownikow lokalnych oraz automatycznie obniza stawki platnicze. Jesli jednak stanowisk pracy brakuje nawet dla wlasnych obywateli to naplyw dodatkowych "gab do wykarmienia" jest ekonomicznym nonsensem. A w tej sytuacji jest obecnie rynek pracy w USA. Wielka zaleta i atutem Trumpa bylo to, ze zrozumial on ta istotna prawde i tym wlasnie zyskal poparcie amerykanskich "ludzi pracy" czyli proletariuszy.

     Obecnosc wielu kultur i narodow ma zreszta takze inne, nie tylko ekonomiczne wady dla kraju przyjmujacego. Ze tak jest wydawaloby sie - wiemy od wiekow. W koncu wszyscy znaja (?) biblijna   legende o wiezy Babel. A mimo to ciagle rzucamy wyzwanie Najwyzszemu starajac sie, mimo uprzedniego  ostrzezenia, tworzyc coraz to nowe struktury wielo-narodowe , wielo-religijne i wielo-rasowe. Jest to widoczny przyklad obledu czy tez triumfu nadzieji nad doswiadczeniem.  Tak czy inaczej uwazam, ze prezydent-elekt powinien byc konsekwentny w realizacji swojej obietnicy o intensywnej kontroli imigracji obcych na teren kraju.

PKB USA wyrazony w milliardach uncji zlota




















Ogolny stan ekonomii i zamoznosci Stanow Zjednoczonych obrazuje wykres podany wyzej. Przedstawia on realny PKB tego kraju od roku 1929 (kiedy rozpoczeto zbieranie danych) do chwili obecnej. Z wykresu wynika, ze wbrew temu co podaje nam (blednie)  oficjalna statystyka ekonomiczna (patrz np Index Mundi) PKB Stanow nie jest monotonicznie rosnaca funkcja czasu ale
wielkoscia silnie oscylujaca . Odcinki gwaltownie spadajacego PKB   odpowiadaja stanowi kryzysowemu, ktory konczy sie, z reguly w wyniku dramatycznej zmiany polityki gospodarczej (wojny, zmiana administracji) . W chwili obecnej obserwujemy koncowy etap dzialanosci administracji prez. Obamy . Jego dzialanosc nie byla zbyt owocna dla gospodarki USA a obecny rok zapowiada powrot kryzysu , co prawda w mniejszej skali. Osobiscie uwazam, ze stan podstawowy gospodarki USA odpowiada realnemu (czyli mierzonemu w zlocie) PKB =5 x10^9 oz Au.  jest to poziom ekonomii sprzed Wielkiego Kryzysu lat 1930-35 co swiadczy o tym, ze USA nie ma w istocie zdrowego wzrostu zamoznosci ludnosci. Gwaltowne wzrosty PKB sa wynikiem nienaturalnych bodzcow typu przygotowania wojenne czy spekulacje gieldowe na kolosalna skale. Po ich usunieciu system wraca praktycznie do stanu wyjsciowego bez widocznej poprawy sytuacji ekonomicznej obywateli tego kraju. Tak na przyklad slynny kryzys lat 1930-1935 byl wywolany spekulacja gieldowa i nadprodukacja towarow. USA wyszly z niego dzieki II Wojnie Swiatowej a nastepnie przedluzyly okres prosperity dzieki budowie kordonu sanitarnego wokol Rosji Sowieckiej i jej nowych kolonii. Okres odprezenia pomiedzy dwoma mocarstwami lansujacymi odrebny system rzadzenia i ekonomii byl (i jest)  dla gospodarki niedobry . Dlatego na wykresie widzimy raptowny wzrost PKB dla okresu zimnej wojny - lata 1945-1970 ( stymulowana przez USA przewaga poziomu zycia po zachodniej stronie zelaznej kurtyny) i 1980-2000 (wojny gwiezdne i niszczenie imperium zla za czasow Reagana) . Z reguly te okresy nieuzasadnionej pod wzgledem ekonomicznym "prosperity" sa odpokutowane w okresach "zimnego rozejmu" obu rywali - lata 1970-1980 i 2001-2010.  Koszty tych zimnowojennych  operacji  spadaja na obywateli obu obozow w postaci dewaluacji pieniadza czyli masowej kradziezy przez oba rezimy finansowych zasobow ludnosci. Taka kradziez jest oczywiscie mozliwa tylko dlatego, ze pieniadz pozbawiony zostal oparcia w parytecia zlota. Miejmy nadzieje, ze administracja Trumpa zalozy wedzidlo ambicjom Rosji i Chin w drodze zimnej a moze i goracej wojny. Tylko bowiem w tym wypadku mozemy spodziewac sie nowego okresu prosperity. Bardziej racjonalna droga bylby powrot do gospodarki komorkowej chroniacej wlasny rynek przy pomocy polityki celnej. Jak zachowa sie w przyszlosci administracja Trumpa tego nie wiem. W kazdym razie obiecuje ona pewien odwrot od rynkowej globalizacji. Problem w tym, ze konieczne sa teraz dzialania zdecydowane a nie pol-srodki ku ktorym zawsze sklaniaja sie politycy jesli tylko da im sie wolna reka.

PKB na glowe w uncjach zlota























     PKB jest wielkoscia ekstensywna (czyli proporcjonalna do wielkosci populacji) i wobec tego, ze populacja USA wzrasta alarmujaco (mamy ponad dwukrotne przeludnienie terytorium co grozi kleska ekologiczna) warto jest obliczyc PKB przypadajacy na glowe obywatela . Jest to z grubsza suma jaka wydajemy rocznie na wszystkie nasze potrzeby. Jak widzimy obecny poziom zamoznosci przecietnego obywatela USA spadl do wartosci PKB na glowe z lat piecdziesiatych. Jest to spadek dotkliwy bo ostatnie maksimum w roku 2000 wynosilo okolo 130 uncji a wiec z grubsza 2.6 razy wiecej. Nic wiec dziwnego, ze populacja poparla Trumpa w ostatnich wyborach gdyz byl to jedyny kandydat, ktory rokowal nadzieje na poprawe pogarszajacej sie nadal sytuacji ekonomicznej ludnosci.


Zadluzenie USA w 10^9 uncji zlota



















Jednym ze wskaznikow poprawnej ekonomii panstwa jest jego absolutne (czyli w zlocie) zadluzenie.  Zastosowanie zlota jako miernika dlugu sluzy uniezaleznieniu tej wielkosci od wahan wartosci nabywczej waluty papierowej.  Jak widzimy w perspektywie historycznej wraz z postepem globaizacji rosnie dlug USA . Dlug ten byl nieznaczny przed rokiem 1980 ale stopniowa likwidacja uprzemyslowienia  Stanow Zjednoczonych oraz zastepowanie wytwarzanych uprzednio na miejscu towarow powszechnej potrzeby importem z Meksyku czy Azji spowodowalo wzrastajace zadluzenie kraju. Widoczne to bylo zwlaszcza w czasie ekspansywnej polityki pienieznej lat 1980- 2001. Po kryzysowym szoku i przy postepujacej dewaluacji dolara (w ktorym dlug byl wyrazony) zadluzenie zmalalo. Niestety dalszy rozwoj panstwa opiekunczego oraz niefortunna polityka zagraniczna prez. Obamy spowodowaly ponowny wzrost zadluzenia.  Towarzyszy temu zjawisku negatywny bilans handlu zagranicznego. Zadluzenie zagraniczne moze byc splacone bowiem tylko wtedy gdy kraj-dluznik posiada dodatni bilans handlowy z zagranicznymi kontrahentami. W przeciwnym wypadku wierzyciele beda mogli przejmowac na wlasnosc wartosciowe dla nich nieruchomosci i firmy kraju zaduzonego. To zreszta obserwujemy zarowno w USA jak i w Polsce.

Wednesday, November 9, 2016

"Oby dniem wskrzeszenia byl! ..." (Warszawianka)

    Moi amerykanscy wspolobywatele zrobili mi mila niespodzianke wybierajac Donalda Trump'a Wielkim Bialym Ojcem w Waszyngtonie. Juz jakis czas temu postulowalem z okazji poprzednich wyborow aby "Return the white to the White House!" ("Przywroc bialego do Bialego Domu!"). Wowczas wybory nie poszly zgodnie z moimi zaleceniami i dzieki temu mielismy recydywe z Obamy. Tym razem jednak sie udalo, gdyz wiekszosc wyborcow zorientowala sie z duzym opoznieniem  ale jednak, ze kontynuowanie polityki DFL musi sie wreszcie skonczyc katastrofa dla  narodowej gospodarki i politycznej pozycji USA. Przy okazji zas wyszlo dobitnie na jaw, ze poza polityczna poprawnoscia mediow nie istnieje zadna prawdziwa wiedza , ktora dysponuja aktualni wodzireje prasy i mediow elektronicznych. Jeszcze wczoraj badajacy opinie publiczna byli w 80% pewni, ze zwyciezy byly sekretarz stanu, Hilary Klinton i dawali Trumpowi tylko 20% szanse zwyciestwa  (http://www.nytimes.com/elections/forecast/president ). Potem nadszedl dzien proby i okazalo sie ze wszystkie te wyniki nie sa warte papieru, na ktorych byly drukowane. Byc moze zawinila tu tez plaga "kolorowych" dziennikarzy,  prezenterow telewizyjnych oraz "ekspertow" , ktorzy zostali zaangazowani w ciagu ostatninch osmiu lat prezydentury Obamy. Miejmy nadzieje, ze nadchodzaca w przyszlym roku - mam nadzieje- czystka oczysci przestrzen publiczna z osob, ktore zamiast przedstawiac obiektywna rzeczywistosc probuja ja tworzyc na zamowienie swoich politycznych mocodawcow.
     Obecnie zas obserwuje panike wsrod srodowiska "politycznych poprawniakow" , ktorzy usiluja wmowic wszystkim,  ze mimo fatalnej kleski Klintonow i ich finansowych poplecznikow (ktorzy wydali okolo 500 milionow USD na jej lansowanie), ze multikulturalizm i wielonarodowaosc ma sie nadal w USA doskonale. Moim zdaniem nie jest to prawda, a to, ze Trump umiejetnie zagral karta rasowa bylo jednym z glownych powodow jego zwyciestwa. Miejmy nadzieje, ze obietnice Trumpa pod wzgledem przyhamowania osadnictwa ludnosci kolorowej (z ktora sa niekonczace sie klopoty) zostana szybko zrealizowane po objeciu przez niego stanowiska Wodza Wolnego Swiata. Ameryka bez odbudowy swojej przemyslowej potegi (co kandydat tez obiecal) nie jest w stanie wchlonac ekonomicznie liczby nieporzadanych cudzoziemcow, ktorzy obecnie zasiedlaja USA. Obecna Ameryka jest juz przeludniona ponad dwukrotnie ( http://www.footprintnetwork.org/en/index.php/GFN/page/trends/united_states_of_america/ ) i znajduje sie w stanie katastrofalnej eksplozji populacji. Pisalem o tym uprzednio : http://bobolowisko.blogspot.com/2012/10/dlaczego-wymiera-biosfera-czyli.html   i bez wzgledu na to kto zostalby prezydentem ten problem pozostalby. Demokraci, zgodnie z polityczna poprawnoscia , ktora wyznaja , wsadzaja glowe w piasek i maja nadzieje, ze problem sam sie rozwiaze . Mam nadzieje, ze Trump wprowadzi aktywne srodki zmniejszania liczebnosci populacji inwazyjnych. Budowa muru czy pasa min wzdluz granicy moze byc rozwiazaniem tak jak tez masowe wysiedlenia osob, ktore obecnie przebywaja na terenie USA nielegalnie.  Ameryka powinna wrocic do modelu "Ojcow Zalozycieli" , w ktorym nowa republika miala byc krajem bialego czlowieka, gdzie ludnozc rodzima - Indianie- oraz kolorowe populacje naplywowe - Chinczycy i Murzyni, byli ograniczani liczbowo i scisle kontrolowani. Populacje wielorasowe , wieloreligijne i wielonarodowe sa z reguly niestabilne i moga istniec i prosperowac tylko wtedy gdy "mniejszosci" sa scisle kontrolowane. Pisalem o tym wiele razy ale tu zacytuje tylko http://bobolowisko.blogspot.com/2011/07/o-niedocenianych-zaletach-ksenofobii-i.html.

   Niezbedne dla uzdrowienia gospodarczej sytuacji USA jest renegocjacja stosowanego w USA globalizmu. Podstawa zdrowego zatrudnienia dla populacji jest produkcja towarow powszechnego uzytku. Ta galaz przemyslu daje dobre wynagrodzenie i liczne miejsca pracy. Ochrona tego segmentu gospodarki jest konieczna dla uzdrowienia sytuacji zatrudnieniowej ale takze dla finansow panstwowych. Niezatrudnieni sa bowiem tylko "kamieniem mlynskim" na szyji panstwa- pozeraja dochody podatkowe wypracowywane przez malejace warstwy proletariatu, ktory Amerykanie elegancko nazywaja klasa srednia. Usilowania ograniczenia "dobroci" panstwa dobrobytu (welfare state) byly w planie wielu ostatnich prezydentow czy kandydatow na to stanowisko ( np Reagan,  Perot) . Nic jednak nie zostalo zrobione aby ten problem rozwiazac (poza posunieciami kosmetycznymi). Zaniedbanie reform zaowocowalo zas lawinowym wzrostem zadluzenia narodowego, ktore powoduje, ze USA (tak jak i Polska) zmuszone jest to wyprzedazy rezerw panstwowych zagranicznym wierzycielom. Pisalem juz o tym w :http://bobolowisko.blogspot.com/2011/07/o-niedocenianych-zaletach-ksenofobii-i.html i moge miec tylko nadzieje, ze Trump, tak jak obiecywal, zajmie sie powaznie odwrotem od globalizacji. 

    Waznym, acz nie wspomnianym przez Trumpa elementem naprawu gospodarki byloby powrocenie do "zlotego" standartu waluty amerykanskiej. Ten problem nie ujawnil sie w dyskusji przedwyborczej ale bez uzdrowienia waluty i opanowania dewaluacji sterowanej przez politykow ("Zatrzymac maszyny drukarskie" - haslo, ktore doprowadzilo Hiltlera na polityczny swiecznik) uzdrowienie i uracjonalnienie polityki pienieznej USA nie jest , moim zdaniem, mozliwe. 

   Wkrotce powroce do analizy stanu gospodarki amerykanskiej pod koniec niefortunnego panowania Obamy. To jednak wymaga wykreslenia przebiegu podstawowych wskaznikow ekonomicznych i zajmie mi troche czasu. Chwilowo za musze powiedziec, ze wybor jaki dokonali Amerykanie a raczej te 50% wyborcow, ktorzy glosowali na Trumpa uwazam, ze bardzo pozytywne zajwisko, swiadczace o tym, ze przynajmniej znaczna czesc ludnosci tubylczej potrafi myslec logicznie.

  

Friday, October 21, 2016

Make America great again! *

  Gdyby ktos obserwowal zmiany nastepujace n a swiecie w ciagu ostatnich powiedzmy piecdziesieciu lat - czyli z grubsza w ciagu calego mojego doroslego zycia - to zapewne doszedlby do wniosku, ze zyjemy w czasach "ostatnich". Z perspektywy czasu widac bowiem stopniowa ale monotoniczna degradacje instytucji spolecznych (takich jak rodzina, panstwo, Kosciol , zgrupowania polityczne i spoleczne itp) a takze jakosci umyslow naszych wspolobywateli i sasiadow.  Na stanowiska publicznego zaufania wybierani sa ludzie coraz mniej odpowiedni i coraz mniej rokujacy nadzieje na  rozwiazanie coraz trudniejszych problemow jakie stoja przed ta populacja.Przyszlosc bowiem zapowiada sie nienajlepiej. Eksplozja populacyjna - zwlaszcza na kontynencie afro-azjatyckim ale i w Ameryce lacinskiej gwarantuje widoczny juz teraz ale w przyszlosci rosnacy nacisk na kraje rozwiniete: ich ekonomie, oslabiona spojnosc socjalna i religijna oraz powszechne zniewiescienie, ktore pod przykrywka emaptii rozbraja, konieczny do podtrzymania porzadku i ladu spolecznego, opor rasy bialej. A jest to wlasciwie jedyna rasa ludzka, ktora stworzyla obecna cywilizacje i jest warta cokolwiek pod wzgledem umyslowym  w naszym ludzkim zoo.

  Co jest przyczyna tej , byc moze nieodwracalnej, degeneracji swiata "bialego czlowieka"?  Moim zdaniem glownymi przyczynami sa : 1) pozorowana demokracja wprowadzona "na sile" na swiecie przez panstwa pretendujace do pozycji lidera. Niegdys byla nim Rosja Sowiecka, ktora podminowala istniejacy porzadek spoleczny w krajach cywilizowanych (wymuszajac na nich wprowadzenie tzw praw ludzkich -civil rights oraz panstwa powszechnego dobrobytu - welfare state), ktore jeszcze bronily ideologii Wolnego Swiata i  2) wzrastajaca feminizacja spoleczenstw wzmacniajaca w nich te rysy spoleczne ktore sa przeciwienstwem do wczesniej cenionych cech meskich. Tak jak niegdys ceniono odwage, uczciwosc, wiernosc,   bezwzglednosc, porzadek prawny i spoleczna hierarchie  tak teraz dominuja we wspolczesnym swiecie cechy kobiece: brak zdecydowania, unikanie odpowiedzialnosci za trudne decyzje, milosierdzie czy tworzenie sitw kobiecego wsparcia. Sa to typowe cechy umyslu kobiecego , ktore wynikaja byc moze z tego, ze przecietna waga mozgu kobiety wynosi tylko okolo 90% wagi mozgu mezczyzny. To wszystko byloby jeszcze drobiazgiem gdyby nie fakt, ze szkoly i media utrwalaja ten defetystyczny model spoleczny takze wsrod meskiej czesci mlodej populacji. Tym samym zas dokonuja umyslowej kastracji na pokoleniu mlodych mezczyzn. Ten odwrot od cech uwazanych dawniej za definiujace mezczyzne bedzie mial w przyszlosci katastrofalne skutki.
150927_POL_TrumpWallace-02
Czy bowiem bylyby mozliwe obecnie takie przedsiewziecia jak podboj Ameryki i likwidacja Indian , dzieki czemu otworzyla sie mozliwosc stworzenia najwyzszej cywilizacji jaka istnieje na Ziemi?  Czy obecni mezczyzni a moze i aspirujace do tej roli kobiety (kobietony) mialyby wystarczajaca wole i zdecydowanie aby podbic i podporzadkowac sobie ludy kolorowe Afryki, Polinezji czy Azji - jak to uczynili swego czasu wielcy konkwiskadorzy Hiszpanii, Anglii, Francji czy Portugalii?  Jako dziecko czy tez wyrostek wychowalem sie czytajac powiesci Henryka Sienkiewicza,  Jacka Londona, Fenimoore Coopera czy Karola Maya. A nie byly to dziela literackie buzujace empatia czy miloscia dla praw podbitego czlowieka. Czy wreszcie ktokolwiek z zarliwych wyznawcow Naszej Swietej  Religii Katolickiej odwazylby sie zapostulowac wznowienie krucjat i wytepienie pogan, heretykow i schizmatykow? Od 2000 lat grob Zbawiciela znajduje sie w rekach pogan.  I co? - I nic. Jerozolima jest dla chrzescijan wylacznie celem turystycznym.  Zar przekonan religijnych i wiernosc ich zasadom zaniknela w cywilizacji lacinskiej. Jesli jeszcze sa jakies rasy czy narody, ktore traktuja swoje religie i wiare w Boga powaznie to sa nimi chyba tylko mahometanie. Tych jednak najwyrazniej wolno nam tylko kochac pomimo tego, ze wiekszosc naszej historii - jako panstw nalezacych do cywilizacji lacinskiej- spedzilismy opedzajac sie od mahometanskiej inwazji. Czyzby nasi przodkowie nie wiedzieli ile traca towarzysko walczac z Turkami pod Warna, Wiedniem czy Cecora? A jednak nikt o zdrowych zmyslach nie proponowalby dawniej aby dokonac w Europie (ale i w Ameryce) osadnictwa ludnosci, ktorej tradycje, religia i obyczaje sa ortogonalne do naszych. Na inwazje, czy to zbrojna czy infiltracyjna, odpowiadano sila i dzieki temu nasze kobiety nie musza nosic sukni do ziemi i zaslaniac twarzy a mezczyzni nie musza (jeszcze) poddawac sie pewnej dyskretnej operacji.

   Wczoraj ogladalem trzecia i ostatnia oficjalna debate pomiedzy kandydatami do stanowiska Wodza Wolnego Swiata : Trumpem i Clintonowa. Moim zdaniem Trump wreszcie wypadl lepiej ale czy to wystarczy aby pokonac hordy kolorowych mniejszosci jakie stoja za Clintonowa spragnione swiadczen panstwa dobrobytu - tego nie jestem pewnien. Jak wskazuja badania opinii publicznej gdyby glosowali wylacznie mezczyzni to Trump wygralby bezkonkurencyjnie. Podobnie jest gdyby glosowali wylacznie biali obywatele USA (mezczyzni i kobiety) .  Wyglada jednak na to, ze bedziemy mieli powtorke sytuacji z wyboru pierwszego prezydenta II RP. O wyniku zdecyduja mniejszosci. Jest to ponownie potwierdzenie mojej tezy, ze spoleczenstwa mieszane kulturowo i rasowo sa politycznie niestabilne tak dlugo jak dlugo jedna z ras nie podporzadkuje sobie bezwzglednie calej reszty obcego talatajstwa. To jednak nie jest latwe w systemie demokratycznym.
Najczesciej najmniej wartosciowe podsekcje spoleczenstwa maja najwieksza wydajnosc rozplodowa.

    Trump przedstawil dosyc racjonalny program rozwoju USA po swoim ewentualnym wyborze. Najwieksza wage przyklada on do pacyfikacji populacji kolorowej poprzez usuniecie glownych przedstawicieli kryminalnej elity tego srodowiska i spowolnienie badz zatrzymani naplywu kolorowych imigrantow z Ameryki lacinskiej, Azji i Afryki. Duza wage przyklada on do renegocjacji traktatow handlowych, ktore slusznie uwaza za wyjatkowo niekorzystne dla USA. Liczy on na to, ze dzieki stosownej rewizji sytuacji w handlu zagranicznym uda mu sie ozywic wytwarzanie towarow powszechnego uzytku w USA. Moim zdaniem nie jest to mozliwe bez powrotu do "ekonomii komorkowej" czyli ochrony wlasnego rynku przez zastosowanie cel.  Ale samo zwrocenie uwagi na taka koniecznosc uwazam za fakt obiecujacy. No i zgodny z moimi zaleceniami  http://bobolowisko.blogspot.com/2016/05/mlot-na-ekonomiczne-czarownice.html
o ktorych oczywiscie kandydat nie ma pojecia. Uwazam tez za racjonalna jego sugestie aby skorzystac z tymczasowej kooperacji z Syria i Rosja dla opanowania inwazji sunnickiej wersji mahometanizmu w Azji Mniejszej i w Afryce. Czas aby wreszcie zainteresowani ta sprawa zdali sobie sprawe z tego, ze mamy tam do czynienia z wojna religijna, ktorej korzenie siegaja wielu wiekow. Z nienawiscia pomiedzy szyitami i sunnitami, ktora byla juz zrodlem wielu wojen czy powstan w przeszlosci i jest oparata o elementy irracjonalne.Ubocznym zjawiskiem pacyfikacji obecnego konfliktu w Syrii i Libii jest to, ze zaostrzeniu ulegaja dotad przykladne stosunki pomiedzy USA i Arabia Saudyjska. Ta ostatnia jest bowiem centrum wsparcia dla sunnickiej agresji i posrednim animatorem zdarzen w Azji Mniejszej i Afryce polnocnej. Podobnie zreszta mozemy oczekiwac dalszego pogorszenia stosunkow USA z Turcja gdzie sunnici sa takze dominujaca populacja.  Czas najwyzszy aby wszyscy w USA ale i w Polsce zdali sobie sprawe z tego ze religijnie aktywni sunnici byli od wiekow najwiekszym zagrozeniem dla Europy. Agresja ta swego czasu przejawiala sie w politycznej formie kalifatu (Hiszpania) czy sultanatu (panstwo Ottomanskie) ale jej trescia jest wlasnie religia sunnicka czyli ortodoksyjny mahometanizm. Przystapienie Turcji do UE jest ponurym nonsensem o czym jednak nigdzie sie nie pisze czy mowi.

   O wystapieniu pani Clinton pisac nie bede bo nie znosza jej typowego politycznie poprawnego gadulstwa, za ktorym nic faktycznie nie stoi. Jesli jednak uda jej sie oglupic wyborcow mozemy spodziewac sie jednej z najgorszych dla Ameryki administracji. Oby do tego nie doszlo!


*Przywroc wielkosc Ameryce!


Tuesday, October 11, 2016

Wyklety powstan ludu ziemi...

    W niedziele ogladalem druga polemike pomiedzy aktualnymi kandydatami na stanowisko prezydenta USA: byla sekretarz stanu Hilary Clinton (DFL) and przedsiebiorca Donaldem Trumpem (GOP). Niestety spotkanie to, tak istotne dla sprecyzowania politycznych pogladow obu kandydatow, nieco mnie rozczarowalo. Wieksza czesc calego spotkania poswiecona byla temu co Amerykanie nazywaja "character assasination"  co niedokladnie przeklada sie na "opluskwianie". Clintonowa rozpoczela atak wyciagajac stare i nieoficjalne nagrania rozmow Trumpa, w ktorych kandydat  wypowiadal sie na temat swoich relacji z kobietami. Oczywiscie bogaty w okreslenia kobiet jezyk amerykanski posiada malownicze okreslenia takie jak pussy (psioszka) , bimbo (puszczalska) , bitch (suka), cunt (pizda) itp, ktore zreszta znamy i uzywamy w Polsce w otoczeniu kolegow, z ktorymi nie musimy sie krepowac. W wysublimowanym swiecie amerykanskiej politycznej poprawnosci sa to jednak okreslenia, ktore moga rywalowi powaznie zaszkodzic. Chodzi tu zwlaszcza o mlodociane feministki, ktorym absolutnie przewrocilo sie w glowie i w USA i w Polsce. W dodatku Trump nieostroznie relacjonowal w rozmowie pewne fakty nadmiernie bezposredniego obcowania z plcia piekna acz niezbyt cnotliwa. Wspominal on bowiem jak bedac "gwiazda" telewizyjnego ekranu  dopuszczal sie on obmacywania chetnych przedstawicielek plci pieknej . Zwazywszy, ze Trump jest czlowiekiem niezmiernie bogatym i osoba publiczna przypuszczam, ze to raczej on powinien sie opedzac od starajacych sie o jego wzgledy niewiast. My zas powinnismy sie cieszyc, ze nie jest on jakims obrzydliwym zboczencem ale mezczyzna w sile wieku, dla ktorego kobiety , zwlaszcza ladne przedstwicielki z Europy Wschodniej, sa w dalszym ciagu obiektem  aktywnego zainteresowania.

Dla Clintonowej byla to jednak okazja wyjatkowa aby zajac pozycje "moralnej wyzszosci" chociaz niektorzy pamietaja jeszcze wyczyny jej meza z czasow gdy byl on gubernatorem stanu Arkansas a potem prezydentem USA oraz jej wlasne przygody jako poczatkujacego polityka. Zreszta Trump sprowadzil tez na spotkanie dobrane grono rozczarowanych kochanek bylego prezydenta. Mialo to zapewne zrownowazyc efekt dwulicowego potepienia ze strony Clintonowej i i zaklamanych kreatur, ktore ja popieraja.

   Trump wyciagnal zas stara juz sprawe "zaginionych" e-maili Clintonowej z czasow gdy pelnila ona obowiazki Sekretarza Stanu i aby uniknac niechcianej kontroli (ze strony kogo -nie wiem) zalozyla sobie prywatny serwer poczty elektronicznej, przez ktora wysylala zapewne informacje, ktore mialy pozostac nieoficjalne. Ze wzgledu na to ze w poczcie jej znalazly sie takze dokumenty obdarzone klauzula tajnosci (o czym, jak  Clintonowa zapewnia, ona nie wiedziala) sam fakt istnienia takie "podwojnej buchalterii" byl w zasadzie przestepstwem. W dodatku, jak twierdzi Trump, Clintonowa wytarla niewygodne e-maile mimo, ze wgladu do niech domagala sie komisja senacka. Cala sprawa zostala zreszta zatuszowana dzieki bezposredniej interwencji aktualnego meza i bylego prezydenta u ministra sprawiedliwosci.  Jest to jeden z wielu przykladow korupcji jakich dopuszczal sie i dopuszcza sie nadal klan Clintonow. Byc moze pomaga im w tym przynazleznosc do masonerii.

    Bardziej interesujaca byla wymiana pogladow na aktualny system ubezpieczenia medycznego, tak zwana "Obama-care", ktory jest zreszta rozwinieciem i modyfikacja wczesniejszgo planu Clintonowej. Jej oryginalna propozycja reformy nie zostala zrealizowana za czasow administracji Clintona, ale wprowadzona w zycie za Obamy, jest jednym z najbardziej spektakularnych katastrof tej administracji. Nic wiec tez dziwnego, ze socjalistycznie nastrojona Clintonowa, jest goracym zwolennikiem programu, ktorego jest tworca i inicjatorem, a Trump najchetniej by zlikwidowal cala impreze i powrocil do systemu poprzedniego, ktory mial zdrowe podstawy finansowe. Moim zdaniem  Trump ma zupelna racje gdy wskazuje na finansowy nonsens planu zdrowotnego Obamy i na lawinowo rosnace koszty calej operacji. Rzecz jasna dopuszczenie do udzialu w ubezpieczeniu medycznym osob, ktore maja dyskwalfikujace dolegliwosci medyczne sprzed czasu ubezpieczenia zalamuje cala statystyka ubezpieczenia . Wyobrazmy sobie co by stalo sie z ubezpieczeniem samochodowym (auto-casco) gdyby mozna go bylo wykupic i pobrac pieniadze za strate po tym jak wypadek juz nastapil. Z problemu zdarzenia losowego, ktory daje kompanii ubezpieczajacej pewna szanse zysku, zrobilaby sie pewna strata . I to wlasnie mamy w przypadku ubezpieczenia zdrowotnego Obamy. W dodatku odpowiedzialnosc  ubezpieczajacego jest obecnie nielimitowana!
Oznacza to, ze nie tylko pozwalamy wykupic albo dostac od panstwa polise ubezpieczeniowa osobom powaznie chorym ale takze to, ze taki klient pozostanie z kompania przez caly czas swego zycia. Jest to wiec gwarantowana strata, strata ktora beda musieli pokryc pozostali placacy klienci ubezpieczalni. Stad zreszta biora sie podwyzszone stawki ubezpieczeniowe (na ktore narzekaja inni klienci Obama -care) oraz zmniejszone swiadczenia i trudnosci z dostepem do lekarzy.

Osobiscie zaluje, ze Trump nie wyjasnil sluchaczom tej prostej prawdy, ze nie moga miec lepszej obslugi nizszym kosztem badz za darmo bo ktos w koncu musi za to wszystko zaplacic. Ale latwo i przyjemnie jest rozdawac przywileje obywatelom jak "kielbase wyborcza". Trudniej zas jest sie z tej finansowo nonsensownej sytuacji wykrecic. Rozwiazaniem moze byc panstwowa "sluzba zdrowia" , ktora zreszta istnieje i obecnie, odrebna od platnej przez zainteresowanych taka usluga klientow, na wyzszym poziomie serwisu dostarczanego przez dzialajace z niskiej checi zysku kompanie ubezpieczeniowe.  Rozwiaze to problem finansowy ubezpieczycieli ale nie uratuje reszty obywateli przed podwyzka podatkow konieczna dla finansowania panstwowej sluzby zdrowia. Podobna sytuacje mamy zreszta w Polsce z projektem "500+" . Rzecz w tym, ze malo kto z Amerykanow zdaje sobie sprawe z tego, ze koszty, ktorych nie moga pokryc inni beda w ostatecznej instancji pokryte z ich wlasnych podatkow badz bezposrednio badz tez w postaci dewaluacji waluty a wiec kosztem ich wynagrodzen (ktore beda mialy nizsza wartosc nabywcza) oraz ich oszczednosci.

Niestety Trump nie powiedzial tego jasno i brutalnie byc moze nie zdajac sobie sprawy lub tez nic chcac alienowac wyborcow. Glupi sentymentalizm jest bowiem chlebem powszednim obecnej kampanii wyborczej.

   W rozmowie poruszono tez oczywiscie problem imigracji i ochrony granic przed osobami, ktore ja przekraczaja nielegalnie.  I znowu Clintonowa grala na sentymentach mowiac, ze ograniczenie imigracji jest przeciwne "duchowi Ameryki" - jakby cos takiego istotnie nalezalo brac powaznie a Trump slusznie ale niewystarczajaco silnie podkreslal koniecznosc przyhamowania naplywu  Afrykanow i Azjatow ze wzgledu na liczne i niedobre doswiadczenia z kolorowymi imigrantami.  Lista tych rozczarowan jest wielka i Trump powinien miec w malym palcu stosowne przyklady - ale nie mial. W efekcie Clintonowa zostala oredowniczkom kolorowej czesci populacji co bylo istotnym niedociagnieciem. Trump ma bowiem absolutna racje gdy mowi (tak jak i ja), ze Ameryka jest juz przeludniona a jej ekonomia nie jest w stanie wchlonac dodatkowych rak do pracy.

  Wspomniano takze o istniejacych w USA konfliktach rasowych. Od paru bowiem lat widzimy narastajaca fale bandytyzmu i kryminalnych zachowan ze strony murzynow , mulatow i latynosow.  W roku biezacym mamy do czynienia z regularnymi atakami na policje w fachowym wykonaniu bylych zdemobilizowanych zolnierzy. Uprzednio zas mielismy takze ataki na towarzyszy broni w wykonaniu aktywnych zolnierzy pochodzacych z mniejszosci narodowych. Nikt , wlacznie z Trumpem, nie wspomina jakos tych zdarzen, ktore mowia nam, ze zroznicowana rasowo, plciowo i religijnie armia i policja USA moze nie byc juz pewna ostoja rezimu w wypadku gdy konflikt wewnetrzny rozpali sie na dobre.  Prezydent Obama konczy tez swoje urzedowanie udzielajac amnestii i wypuszczajac mase kolorowych kryminalistow co nie wrozy nic dobrego na przyszlosc. Oczywiscie uzasadnieniem jest  to, ze populacja kolorowych w wiezieniach jest niepropporcjonalnie wysoka w stosunku do proporcji liczebnosci populacji bialej i kolorowej na wolnosci. Dla niego jest to dowod na rasowe uprzedzenia systemu sprawiedliwosci . Ja zas uwazam, ze dowodzi to tylko tego, ze kolorowi popelniaja powazne przestepstwa czesciej niz biali.

   Podsumowujac uwazam, ze dla USA kandydatura Trumpa jest o niebo lepsza od Clintonowej co jednak nie znaczy, ze zgodzi sie ze mna wiekszosc wyborcow. Clintonowa kupuje sobie serca obietnicami, ktorych rzecz jasna spelnic nie moze oraz argumentami emocjonalnymi wypowiadanymi tonem "obrazonej ksiezniczki", za ktora sie uwaza. Trump zas nie przejawia niezbednej brutalnosci argumentacji co w efekcie nie spelnia roli "kuracji szokowej" jakiej trzeba poddac amerykanskie spoleczenstwo.